Zbudowałem to po tym, jak babcia przeleżała trzy godziny na podłodze, zanim doczołgała się do telefonu.
Moja babcia ma 91 lat. Zaplątała się w kabel od przedłużacza i upadła. Leżała na podłodze trzy godziny. Potem doczołgała się do telefonu, ale nie potrafiła wybrać do nikogo numeru. Męczyła się z nim kolejne godziny. W końcu przez przypadek trafiła w połączenie wideo na WhatsAppie. Do mnie. Tak dowiedziałem się, że upadła.
Ma opaskę z czujnikiem upadku za 300 zł. Nie nosi jej. Zdejmuje, odkłada, mówi, że nie potrzebuje. Wiedziałem, że następnym razem może nie mieć siły doczołgać się do telefonu.
Od lat projektuję i buduję elektronikę: płytki, czujniki, zamki otwierane jednorazowym kodem. Pomyślałem: skoro potrafię zbudować czujnik, który sam wykrywa dym albo czad, potrafię zbudować taki, który sam wykrywa upadek i sam dzwoni. Bez kamery, bo nikt nie chce być oglądany we własnym domu. Bez opaski, bo i tak jej nie założy. Bez wybierania numeru, bo po upadku babcia nie umiała go wybrać.
Pierwszy egzemplarz powstał dla niej. Jeśli zadziałał u niej, zadziała u twojej mamy.